Case study · SaaS i platformy
VaultBox: self-hosted platforma plikowa
Platforma plikowa klasy Google Drive na twoim własnym sprzęcie: uploady, podglądy, udostępnianie, wyszukiwanie pełnotekstowe, zero subskrypcji.
- Branża
- Produktywność
- Czas realizacji
- 4 tygodnie
- Rok
- 2026
- Usługi
- Inżynieria produktu, DevOps
Problem
Dyski w chmurze to wynajmowana półka. Subskrypcja rośnie razem z archiwum, provider skanuje twoje treści, a trzymanie dwóch dekad plików o jedną flagę na koncie od blokady to niekomfortowa pozycja. Konsumencki soft na NAS-y rozwiązuje storage, ale serwuje UI zamrożone w 2012, a większość self-hosted alternatyw dławi się w momencie, gdy folder osiąga sześciocyfrową liczbę plików.
Co zbudowaliśmy
Osobistą platformę plikową z interakcjami, jakich naprawdę oczekujesz od nowoczesnego dysku: upload drag-and-drop, miniatury i podglądy, drzewa folderów, linki do udostępniania, wyszukiwarka i operacje masowe, w całości na własnym sprzęcie.
Trzyma się dzięki mało efektownej inżynierii:
- Wydajność na wielkich folderach. Paginacja i sortowanie po stronie serwera z przeskokiem do offsetu, więc folder ze 100 tysiącami plików przewija się jak taki ze stoma. Sortowanie dzieje się w SQL-u, nie w przeglądarce.
- Abstrakcja storage przez rclone. Warstwa storage mówi rclone’em, więc ten sam UI może dziś stać na lokalnym dysku, a jutro na dowolnym z czterdziestu chmurowych remote’ów, łącznie z szyfrowanymi nakładkami.
- API service-to-service. Siostrzane aplikacje używają platformy jako backendu plikowego po wewnętrznej sieci, ze scope’owanymi tokenami, więc jeden mózg storage obsługuje wiele aplikacji.
Architektura
Backend FastAPI, SPA w React, PostgreSQL na metadane, rclone jako płaszczyzna storage. Wdrożone jako kontenery za Traefikiem z automatycznym TLS i bramką 2FA na kody z Telegrama przed UI. Nocne backupy metadanych; treść żyje na mirrorowanych dyskach.
Efekt
Subskrypcja za dysk w chmurze zniknęła, archiwum jest w domu, a platforma po cichu stała się infrastrukturą: inne aplikacje z portfolio trzymają dziś pliki przez jej API, zamiast wymyślać uploady od nowa. To ten nudny, nośny rodzaj sukcesu.